O autorze
Z wykształcenia jestem prawnikiem i dziennikarzem.
Tworzę bloga www.powrotroberta.blogspot.com oraz jego angielską wersję. Jestem redaktorem serwisów cksport.pl i onestopstrategy.com. Współpracuję z miesięcznikiem F1Racing i zespołem kartingowym UNIQ Racing. Kocham sport w każdej postaci - amatorsko ścigam się w kartingu w zespole Galeria Echo Techpro Kart Team, gram w bilard i tenisa. Jestem organizatorem Kieleckiej Ligi Kartingowej i sędzią snookera.

Motor$port

W świecie Formuły 1 nikt już nie prosi kierowców przed podpisaniem kontraktu o listę sukcesów. Ważniejszy jest wyciąg z konta bogatego sponsora. Pieniądze stały się najważniejsze na wszystkich szczeblach motorsportu, nie tylko tych najwyższych.

Oczywiście, zawsze pieniądze w świecie sportów motorowych były niezbędne i to naturalne. Rzadko zdarzało się, że kierowca wchodził na szczyty bez sponsorów. Ale zdarzało się. Wybitnym przykładem tego jest Robert Kubica, któremu ojciec pomagał finansowo tylko na samym początku kariery. Później talent Kubicy w połączeniu z tytaniczną pracą, zarabiał na starty. I tak aż na absolutny szczyt - aż do F1.

Robert jest oczywiście jednym z największych, o ile nie największym talentem motorsportu w historii, ale nawet ci, którzy dysponowali nieco mniejszą "iskrą Bożą", jeszcze kilkanaście lat temu byli w stanie daleko dochodzić w sportach motorowych.

Dziś jest to już praktycznie niewykonalne. Wielu miłośników sportu zna historię Fabio Laimera - mistrza drugiej z najważniejszych serii wyścigowych, a więc GP2, który przed obecnym sezonem F1 chodził po padoku z kilkunastoma milionami euro budżetu, ale zespołu nie znalazł.

Ci, którzy dziś rozpoczynają przygodę z motorsportem raczej mogą zapomnieć o zarabianiu milionów. Chyba, że zmieni się... koniunktura

Ogólnoświatowy sport przeżywa kryzys związany z brakiem sponsorów. W jednych dziedzinach jest lepiej, w innych gorzej, ale wydaje się, że sporty motorowe cierpią najbardziej. Nic zatem dziwnego, że zespoły szukają przede wszystkim zabezpieczenia swojego bytu, a dopiero później patrzą na umiejętności. I im nie można się dziwić. Trzeba raczej pomyśleć nad rozwiązaniami, które sprawią, że do motorsportu przyjdzie więcej sponsorów, a ekipy będą mogły toczyć równą walkę bez wydawania zbyt dużych pieniędzy.

Sporty motorowe dużo straciły na zakazie reklam wyrobów tytoniowych i choć nad słusznością takiego rozwiązania nie można dyskutować, to trzeba przyznać, że F1 ucierpiała na nim jeszcze bardziej niż polska piłka nożna na zakazie reklamowania niezarejestrowanych w Polsce bukmacherów.

Zrobić z dziecka Kubicę

Tego się nie da zrobić, bo Kubica jest jeden, a talentu na jego miarę nie będziemy mieli jeszcze długo. Ale jest wielu uzdolnionych kierowców, którzy mogliby zajść daleko. Na przeszkodzie stają jednak pieniądze. Większość zawodników zatrzymuje się na kartingu, a na wyższe serie wyścigowe brakuje budżetu. Przykładów nie trzeba szukać daleko - choćby najlepszy polski kartingowiec, Karol Basz, który pokazał jak wielkim jest talentem podczas ostatniej podwójnej rundy KIA LOTS Race, w której bez większych problemów wygrał oba wyścigi. A był to jego debiut w tych zawodach. Wydaje się, że jeszcze kilkanaście lat temu nie miałby problemów ze znalezieniem sponsorów na starty w którejś z formuł.

Aby dziecko miało szansę na osiągnięcie sukcesu, oprócz zebrania budżetu, trzeba wsadzić je do gokarta zanim jeszcze nauczy się obsługiwać Facebooka, czyli w wielu kilku lat. Dobre wyniki na torze, połączone z kontraktami sponsorskimi dają szanse na karierę.

Odważnych jest jednak niewielu. Widać to np. po zawodach ROTAX-a w Polsce, gdzie w niektórych kategoriach jedzie 6 kierowców. Gdy rywalizował Kubica, w podobnych seriach lista startujących była znacznie większa.

Na szczęście wielkie marki czy firmy mocno zakorzenione w motorsporcie nieco ratują sytuację, organizując swoje programy dla młodych, utalentowanych kierowców. Tak prowadzeni, nieco za rękę, byli m.in. Sebastian Vettel, Nico Rosberg czy Lewis Hamilton. Dostanie się do takiego programu to jak wygranie losu na toterii, który trzeba jeszcze odpowiednio zrealizować.

Wszystko to sprawia, że wyścigi (ale też rajdy) tracą na jakości. Kierowcy wchodzący do najwyższych serii są uzdolnieni, ale trudniej o takie diamenty jak Kubica. Można oczywiście powiedzieć, że każdy sport się profesjonalizuje i teraz trzeba ćwiczyć od małego i mieć pieniądze, aby gdzieś dojść. Zgadza się, tyle że w każdym innym sporcie rywalizują coraz lepsi zawodnicy. W motorsporcie już nie...

Moje testy o Robercie Kubicy można znaleźć TUTAJ

Twitter
Trwa ładowanie komentarzy...